Niestety mieliśmy tylko dwa dni na wyjście w góry, więc Kaukaz tylko z wierzchu. Wszystko zaczęło się od posterunku na rzece. Wojskowi zabronili nam iść w górę rzeki (30km od rosyjskiej granicy). Po długiej rozmowie „szef” zgodził się nas puścić – mieliśmy obiecać, że nie wejdziemy do Rosji i wrócimy najpóźniej za dwa dni. Obietnicy dotrzymaliśmy. Można stwierdzić sukces, biorąc pod uwagę fakt, że miałem tylko kopię paszportu, a Basia przeterminowaną wizę. Odmeldowanie było nie mniej zabawne. Góry piękne, dzikie i wolne od takich jak my - turystów. Sądząc po reakcjach miejscowych „kolorowi” zaglądają tu rzadko. Fotki głównie by Basia.